Rozdział 1 (Moja historia)


Mam na imię Daisaku Uchiha. Zresztą już to zapewne wiecie.
Jest to moja historia... która wam opowie co mi się przytrafiło w przeszłości i przyszłości.
Teraz znajduję się w pewnym budynku gdzie miałem samotne stoczyć walkę z największą ciemnością... chciałem zrobić to sam, ale przyszła mi nie oczekiwana pomoc.
Opowiem wam to od samego początku.

                                           "Moja Historia"

Daisaku siedział na dachówce jednego domu, jest to dzień słoneczny, ludzie żyją własnym życiem i nie przejmują się problemami. Daisaku skierowany głową w słońce rozmyślał nad tym co mu hokage powiedział. Nad tym że powinien spędzić ten tydzień z rodziną a dopiero potem zacznie prawdziwą misję.

Ehhh... i co ja mam teraz zrobić? Sam nie wiem czy jestem gotowy na to spotkanie. Nie widziałem ich przez te 3 lata... w dodatku moja przeszłość nie była zbyt kolorowa. Pewnie normalna rodzina by się mnie dawno wyparła.

Daisaku wstał i ze skoczył z dachówki, kierował się do swojego domu by spotkać się z rodziną tak jak radził mu wujek. Jest to naprawdę prze piękny dom, w średnich rozmiarach i skromny, z własnym podwórkiem. Daisaku stanął przy drzwiach... jego ręka tuż przed zapukaniem zatrzymała się. Wyglądało to tak jakby się czegoś obawiał ale sam tego nie wiedział. Nie wiedział czy jest gotowy by zobaczyć swoją rodzinę ponownie. Wahał się przez chwile i znowu chciał zapukać ale usłyszał swoje imię.

Sarada: Daisaku...
Sarada: A więc przyszedłeś.
Daisaku: No tak... to dziwne?
Sarada: Nie... Wejdźmy już do środka. Mama się ucieszy że znowu cię zobaczy.

Sarada weszła do domu i przywitała się z mamą, tuż za nią wszedł Daisaku. Stanął w przejściu i zobaczył swoją mamę która jest odwrócona plecami bo zmywa naczynia. Sarada podbiegła do niej i zaproponowała pomoc. Sakura się uśmiechnęła... po czym odwróciła się i zobaczyła swojego syna... talerz który trzymała w rękach to upuściła ponieważ była zaskoczona jednocześnie szczęśliwa że mogła znowu zobaczyć swojego syna... który miał już szesnaście lat. Jak najszybciej potrafiła podbiegła do niego i przytuliła. Daisaku zrobił zdziwioną minę, po czym się uśmiechnął i sam ją przytulił.

***

Sakura, Sarada i Daisaku siedzieli przy stole i jedli kolacje. Shade czyli brat Daisaku i ojciec pewnie trenowali dla tego nie było ich w domu. Daisaku spojrzał się na mamę i był zadowolony z tego że pamięta ją taką jaką zapamiętał. Zawsze uśmiechniętą i szczęśliwą. Sarada rozmawiała z mamą co jej się przytrafiło a Daisaku wspominał co kiedyś powiedział Kahasi'emu. Nie było to zbyt miłe spotkanie. Daisaku był w tedy osobą raczej negatywną, no przynajmniej inni tak uważali a było na odwrót. Daisaku tak naprawdę wszytko "grał" to tak jakby jego wymyślona rola, robił to ponieważ chciał się zemścić na pewnej osobie za zabijcie jego starych towarzyszy. Poznał ich kiedy przymusowo dołączył do Akatsuki, kiedy tam doszedł to wyglądało to bardziej jak jakiś ośrodek gdzie przytrzymują osoby. Wszyscy chodzili tam w białych koszulach i spodenkach. Przypominało to bardziej jak psychiatryk, być może był ale dla przykrywki bo wszyscy uczyli się tam sztuki walki, wyglądało to tak jakby szykowali całą armię do wojny. Daisaku właśnie poznał tam wspaniałych rówieśników. Na początku tak jakby jego lidera który nazywa się Hiro. Był od niego starszy o pięć lat, czyli osiemnaście. Chłopiec miał włosy podobne do Naruto tylko brązowe a oczy pod kolor żółtego. Poznali się na przerwie obiadowej i akurat Hiro przysiadł się do Daisaku, po dłuższym poznaniu Hiro zaprowadził Daisaku do jego "paczki" znajomych. W tej paczce były trzy dziewczyny które były trochę starsze od niego z czego trzecia jest najmłodsza w grupie i ma na imię Hinami. Jest również trzech chłopaków którzy są w tym samy wieku co dziewczyny.  Cała grupa znjomych wydawała się Daisaku z początku dziwaczna ale potem ten ich urok przeniósł się również na niego.

Daisaku zauważył swoje czarne zakątki wspomnień, zauważył siebie w wieku 13 lat. Stał w ciemnościach aż w końcu jego stara wersja spojrzała na niego i powiedziała następujące słowa:

"Kahasi... heh... nie przekonasz mnie żadnymi słowami. Daisaku "Uchiha" Nie żyje! Jest teraz tylko Daisaku. Kahasi nawet jeśli kiedy kolwiek wrócę do wioski, do rodziny i do przyjaciół to nie będzie tak samo jak kiedyś."

Aż w końcu zauważył drugą połówkę... była zbyt jasna że okrywała ciemność. Stał tam Kahasi który zagryza wargi z wściekłości, ma również zaciśnięte pięści, patrzy złośliwie na Daisaku tak jakby chciał mu wbić w głowę że nie jest sam. To wszystko co widział Daisaku... wtedy we własnych wspomnieniach to tak jakby dwie połówki on Yin a Kahasi Yang. Kahasi stał bez ruchu jeszcze przez krótką chwilę aż w końcu ruszył w biegu.

Kahasi: DAISAKUU!!!!

Biegł jak wściekły pies, tak wściekle że nawet mógłby go zabić.

***


Daisaku słyszy głos który mu przerywa w dalszych wspominkach...

Sarada: Daisaku! nie śpij mi tutaj.
Daisaku: Przepraszam... jestem nadal trochę przemęczony wczorajszą wyprawą.
Sakura: Nic nie szkodzi... jest to przecież twój dom. Masz swój pokój na górze, możesz tam pójść i się położyć.
Daisaku: Nie trzeba... wrócę do hotelu.
Sarada: Jezu! ile razy mam ci mówić że nie będziesz spać w hotelu! Od jutra tu będziesz nocować i masz przynieść rzeczy! Rozumiesz?!

Sarada wstała od stołu gwałtownie i ruszyła w stronę schodów wręcz wzburzona...

Daisaku: T-tak...
Sakaura: Hehe...


***


Daisaku wyszedł z domu... Postanowił ruszyć do hotelu by w końcu położyć się spać. Idzie długimi uliczka a niebo jest już ciemne i gwiaździste. Powiewało lekkim chłodem. Miał na sobie czarne ubrania jak i również szalik... Szedł przez dłuższy czas i w końcu się zatrzymał. Zatrzymał się przy miejscu w którym przeważnie spędzał czas i by odpocząć. Położył się na trawie a na przeciwko płynęła woda.


Zamknął oczy i po prostu marzył.
Wspominał stare dzieje.
Wczoraj to przeszłość, jutro to tajemnica a teraz to pisana historia.
To co będzie to będzie.
 _________________________________________________________________________________






































Komentarze